"Ile z gór tych złota" - ta historia brzmi jak pieśń o tęsknocie za domem...
- Anika Petryna
- 4 lis 2021
- 2 minut(y) czytania

Nie mnie oceniać, czy nominacja do Nagrody Bookera 2020 powieści „Ile z gór tych złota” C Pam Zhang była zasłużona, natomiast bardzo się z niej cieszę, bo dzięki temu więcej osób po nią sięgnie. A uwierzcie mi warto poznać perspektywę chińskich imigrantów, jeśli chodzi o czasy amerykańskiej gorączki złota. Niestety zawiodą się Ci, którzy spodziewają się iście westernowego stylu. To zupełnie nie ten klimat. Ta intymna opowieść o losach pewnej imigranckiej rodziny, próbującej znaleźć swoje miejsce tam, gdzie tak naprawdę nie jest mile widziana, to bardzo ważny głos szczególnie w odniesieniu do współczesnych problemów migracyjnych… C Pam Zhang prowadzi swoją narrację w bardzo nostalgicznym tonie wplatając chińską symbolikę w amerykańską rzeczywistość. Dostajemy powieść niezwykle oryginalną, która właściwie brzmi jak pieśń o tęsknocie za domem i byciem sobą.
Ta książka jest tak naprawdę zbudowana ze wspomnień dorastającej dziewczynki, a następnie kobiety. Myślę, że ta zmieniająca się perspektywa, a wraz z nią język i spojrzenie poparte doświadczeniami, nadaje głębszy sens całej historii i przez to też bardziej porusza. To Lucy opowiada losy swojej rodziny, a właściwie musimy poukładać sobie elementy układanki, co jest o tyle skomplikowane, że nie została zachowana chronologia. Poznajemy matkę, która tęskni za domem za oceanem, ojca, którego opanowała gorączka złota, siostrę Sam, która nie chce być więźniem niechcianego ciała i wreszcie Lucy, czyli narratorkę, tę która jest zagubiona między prawdą, marzeniami i oczekiwaniami.
C Pam Zhang zachwyciła mnie już od pierwszych stron, ale nie umiem dokładnie nazwać tego, co mnie tak ujęło. Myślę, że chodzi przede wszystkim o smutek i tęsknotę, którymi jej książka jest tak bardzo przesycona. Obraz dysfunkcyjnej rodziny, które nakreśliła z niezwykła stanowczością, a jednocześnie delikatnością, poruszył mnie do głębi i myślę, że na długo utkwił w pamięci. Mam poczucie, że dotknęłam czegoś naprawdę intymnego. Każda z wykreowanych postaci jest niezwykle wyrazista, a jej głos jest ważną częścią całej historii. Ta książka oferuje cały wachlarz trudnych i ważnych tematów. W bardzo oryginalnym i poruszającym stylu opowiada o dorastaniu naznaczonym doświadczeniami imigranta, biedą, trudnymi relacjami z ojcem alkoholikiem, traumą związaną z utratą obojga rodziców, wyobcowaniem i tęsknotą za czymś, co wydaje się nieosiągalne, za swoim miejscem, za byciem usłyszaną jako kobieta… Prowokuje do zadania sobie ważnego pytania, które zresztą niejednokrotnie pada: "Co sprawia, że dom jest domem?" Na koniec napiszę tylko, że jestem pod wrażeniem pracy tłumaczki Agi Zano oraz projektu okładki Magdy Kuc!
Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz do recenzji!
コメント